Grudzień
21

Mem – internetowy fenomen a zarazem przedmiot prawa autorskiego

21.12.2018 13:29
fot. fizkies/shutterstock.com

Wystarczy jeden obrazek i kilka trafnych słów, aby mieć swój udział w światowym fenomenie, jakim są memy internetowe. Każdego dnia powstają ich niezliczone ilości. Skąd się bierze ich popularność i czy polskie prawo za tą popularnością nadąża?

Mem a parodia, pastisz i karykatura

Memy stanowią obecnie nieodłączny element internetowej rzeczywistości. Choć eksperci spierają się co do jednoznacznej definicji tego zjawiska, doszukać się w nich można elementów wspólnych z parodią, pastiszem czy karykaturą. Parodie definiujemy jako ośmieszające lub kompromitujące naśladownictwo wybranej osoby, postaci lub zachowań. Przeważnie w zdeformowanej formie. Pastisz z kolei określamy jako odtwarzanie manier oraz cech w żartobliwym stylu. W odróżnieniu od parodii pastisz nie ma na celu krytyki. Pełni on jedynie funkcję satyryczną lub zachwalającą. Natomiast karykatura w decydowany sposób wyolbrzymia atrybuty danej postaci lub wydarzenia. Każdy z tych gatunków jest obecny w memach internetowych, ale nie jest dokładnym odzwierciedleniem zjawiska.

Memy tętnem współczesnych społeczeństw?

Jak podkreśla prof. Dobrosława Wężowicz-Ziółkowska z Uniwersytetu Śląskiego, przeciętni użytkownicy języka rzadko zdają sobie sprawę, że termin „mem”, pozostaje w ścisłym związku z całkiem poważną teorią naukową. W latach 70. XX w. zaproponował ją brytyjski badacz Richard Dawkins w przekonaniu, że oprócz genów – nośników informacji biologicznej, w świecie muszą istnieć także nośniki informacji pozagenetycznej, jakieś „molekuły” dziedziczności kulturowej. Przez analogię do genu nazwał je memem. Przykładami memów są według niego melodie, idee, obiegowe zwroty, fasony ubrań, ale także sposoby lepienia garnków, budowania łuków, czy idąc dalej – sposoby spędzania wolnego czasu, uprawiania polityki, robienia zakupów, używania narzędzi, przekonania o istnieniu sił nadprzyrodzonych, wszelkie formy uczenia się i nabywania nawyków przez naśladowanie innych. Prof. Wężowicz-Ziółkowska twierdzi również, że aktualnie życie społeczne w znacznej swej części realizuje się nie tylko w przestrzeni codziennych ludzkich interakcji, ale również w przestrzeni cyfrowej, gdzie powielanie się memów stało się niesłychanie łatwe. Używając krążących w mediach obrazów lub wykorzystując prywatne, sprawne narzędzia, internauci prokurują tysiące komentarzy rzeczywistości społecznej, nazywając je „memami internetowymi”.

Medioznawca i historyk, dr hab. Tomasz Gackowski z Laboratorium Badań Medioznawczych Uniwersytetu Warszawskiego potwierdza, że obecnie mem internetowy to zdigitalizowana jednostka informacji (tekst, obraz, film, dźwięk), rozpowszechniona w internecie, która zostaje skopiowana, przetworzona i w tej przetworzonej formie opublikowana (Kołowiecki, 2012). Memy cechuje przede wszystkim humorystyczny charakter, czytelność i konwencja, przekładające się na dość schematyczną formę.

Memy a prawo

A czym jest mem na gruncie polskiego prawa? Przepisy nie znają ani nie definiują terminu „mem internetowy”. Jednak przy założeniu, że memy składają się z obrazka i kreatywnego, zabawnego opisu, możemy zakwalifikować je do utworów w rozumieniu prawa autorskiego. W myśl art. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia, stanowi utwór i jako taki podlega ochronie prawno-autorskiej. W konsekwencji, autorowi mema przysługują wszelkie autorskie prawa majątkowe i osobiste do swojego utworu.

Należałoby jednak doprecyzować, że memy nie stanowią utworu samoistnego, a tak zwany utwór zależny – czyli opracowanie cudzego utworu. Zwykle bowiem twórcy memów nie opracowują obrazka własnego autorstwa, a korzystają z grafiki (rysunku, zdjęcia itd.) znalezionej w Internecie. Wiążą się z tym poważne skutki, jako że rozporządzanie i korzystanie z opracowania uzależnione jest od uzyskania zgody twórcy utworu pierwotnego (grafiki), co z kolei może wiązać się z odpłatnością. Dodatkowo, na każdym egzemplarzu opracowania powinna znaleźć się informacja o twórcy i tytule pierwotnej grafiki… i podobno gdzieś nawet istnieją memy spełniające te warunki. W internetowych realiach nieraz trudno jest jednak ustalić, kto jest autorem grafiki czy późniejszego mema i chyba tylko dlatego, mimo olbrzymiej skali naruszeń, spory o memy rzadko bywają tłem procesów sądowych.

Memy a prawo autorskie?

W tym miejscu trzeba wspomnieć, że w 2015 r. znowelizowano ustawę o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Podstawowe znaczenie w kontekście memów ma dodany na mocy nowelizacji art. 291 i rozszerzone tzw. prawo cytatu. Przepis ten stanowi, że dozwolone jest korzystanie z cudzych utworów na potrzeby parodii, pastiszu lub karykatury, w zakresie uzasadnionym prawami tych gatunków twórczości. Obecnie uważa się, że mem internetowy stanowi formę parodii i jako taka może korzystać z prawa cytatu. Korzystając z takiego prawa należy pamiętać o tym, że zgodnie z przepisami należy podać imię i nazwisko twórcy oraz źródło. Nie jest natomiast wymagana zgoda twórcy utworu pierwotnego, któremu nie przysługuje zresztą nawet prawo do wynagrodzenia. Zatem mimo tego, że mem wciąż stanowi opracowanie cudzego utworu, to na mocy prawa cytatu nie jest już konieczne uzyskiwanie zgody autora.

Sprawa komplikuje się, jeśli wykorzystany obrazek to fotografia utrwalająca czyjś wizerunek. W takim wypadku aktualne pozostają opisane wyżej wymogi, w szczególności dotyczące oznaczenia autora oryginalnego utworu, ale przepisy chroniące wizerunek narzucają dodatkowe warunki. Zgodnie z art. 81 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, co do zasady rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej. Aby przerobić i rozpowszechnić zdjęcie przedstawiające osobę o bardzo „mimicznym” wyrazie twarzy, konieczne byłoby więc nie tylko ustalenie autorstwa zdjęcia, ale i uzyskanie zezwolenia osoby na nim przedstawionej. Od tej zasady istnieje kilka wyjątków, jednak ich zastosowanie w kontekście memów wydaje się być wątpliwą gwarancją bezpieczeństwa dla twórców.

Po pierwsze, w braku wyraźnego zastrzeżenia przeciwnego, zezwolenie nie jest wymagane, jeśli przedstawiona na zdjęciu osoba otrzymała umówioną zapłatę za pozowanie. Czy to oznacza, że można przerabiać zdjęcia modeli? Oczywiście – nie można, chyba że to sam autor mema uiścił opłatę za pozowanie. Przyjmuje się bowiem, że wyjątek ten dotyczy tylko osób, które za pozowanie zapłaciły.

Drugim wyjątkiem jest rozpowszechnianie wizerunku osoby powszechnie znanej, o ile wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych. W swoim czasie hitem Internetu były memy związane z bardzo „memicznymi” politykami niegdyś i obecnie sprawującymi najwyższy urząd w państwie. Na gruncie prawa autorskiego wszystko wydaje się być w porządku – osoby te są przecież powszechnie znane, a ich wizerunek najczęściej wykonywano w związku z pełnieniem przez nie funkcji publicznych (np. podczas wystąpień publicznych). Nie można jednak zapominać o tym, że prawo cywilne chroni dobra osobiste człowieka, takie jak cześć czy godność. Pełnienie funkcji publicznych przez daną osobę nie usprawiedliwia naruszania jej dóbr osobistych, a twórcy najbardziej obraźliwych memów nie mogliby zasłaniać się w takiej sytuacji przewidzianym przez prawo autorskie wyjątkiem od konieczności uzyskania zgody na rozpowszechnianie wizerunku takiej osoby.

Trzecim wyjątkiem od omawianej zasady jest rozpowszechnianie wizerunku osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz czy publiczna impreza. Również w takiej sytuacji rozpowszechnianie wizerunku nie wymaga uzyskiwania zgody każdej z przedstawionych na zdjęciu osób. Ponieważ jednak najczęściej bohaterem memów są pojedyncze osoby, wyjątek ten nie znajduje szerokiego zastosowania w omawianym kontekście.

Warto więc pamiętać, że jeśli dany utwór potraktujemy jako formę parodii, jego udostępnianie musi wiązać się z podaniem źródła oraz imienia i nazwiska autora wykorzystywanego utworu w memie. Jeśli jednak mem, który zawiera elementy cudzej twórczości i wyraźnie do niej nawiązuje, to mamy do czynienia z utworem zależnym i wymaga uzyskania zgody od autora na korzystanie i rozporządzanie utworem, do którego nawiązujemy. Nie każde dodanie linijki tekstu do zdjęcia automatycznie staje się memem, a często jest naruszeniem praw autorskich.

Przyszłość memów

Jak zaznacza dr hab. Tomasz Gackowski, memy internetowe funkcjonują i będą funkcjonować jako artefakty partycypacyjnej kultury cyfrowej i mają zarówno cechy kulturowe, jak i społeczne, gdy są produkowane, reprodukowane i przekształcane w celu odtworzenia systemu społecznego (Wiggins, Bowers, 2011). Memetyczny system społeczny jest odtwarzany, gdy członkowie cyfrowej kultury uczestniczącej używają reguł i zasobów memu w odtworzeniu jego kolejnych iteracji. Innymi słowy, system społeczny wie, jak tworzyć mem – jego tworzenie oraz reprodukcja mogą dziać się nieskończenie długo.

Najlepszym podsumowaniem użyteczności memów niech będą słowa prof. Wężowicz-Ziółkowskiej. Zauważa ona, że tak jak w niegdysiejszych wspólnotach, współcześni „cyfrowi tubylcy”, dzięki sprawności nośników cyfrowych ale zgodnie z prawami dawnej agory, przekazują sobie to, co dla nich najważniejsze, nie zwracając uwagi na prawa autorskie czy prywatność. Nie o to tu bowiem chodzi, ale o trwanie społecznego spoiwa, czemu memy, także internetowe służą jak najlepiej.

 

Magdalena Stasiak
prawnik, ekspert portalu Fotoprawo.pl
kontakt: magdalena_stasiak@outlook.com

Tekst powstał we współpracy z prof. Dobrosławą Wężowicz-Ziółkowską z Instytutu Nauk o Kulturze i Studiów Interdyscyplinarnych na Uniwersytecie Śląskim raz dr hab. Tomaszem Gackowskim z Laboratorium Badań Medioznawczych Uniwersytetu Warszawskiego

Dodaj komentarz