Grudzień
11

Utwór pracowniczy, czyli czyj?

11.12.2017 13:56
fot. g-stockstudio/shutterstock.com

Wśród postanowień umów o pracę coraz powszechniejsze jest zamieszczanie klauzuli dotyczącej praw autorskich do utworów stworzonych przez pracownika. Oczywiście, w myśl tych klauzul zwykle to pracodawca zyskuje „wszelkie prawa autorskie” do utworu pracowniczego. Jednak czy taka praktyka jest zgodna z prawem? Kwestia tzw. utworów pracowniczych została uregulowana przede wszystkim w art. 12 ustawy o prawie autorskim […]

Wśród postanowień umów o pracę coraz powszechniejsze jest zamieszczanie klauzuli dotyczącej praw autorskich do utworów stworzonych przez pracownika. Oczywiście, w myśl tych klauzul zwykle to pracodawca zyskuje „wszelkie prawa autorskie” do utworu pracowniczego. Jednak czy taka praktyka jest zgodna z prawem?

Kwestia tzw. utworów pracowniczych została uregulowana przede wszystkim w art. 12 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Zgodnie z tym przepisem, jeżeli ustawa lub umowa o pracę nie stanowią inaczej, pracodawca, którego pracownik stworzył utwór w wyniku wykonywania obowiązków ze stosunku pracy, rzeczywiście nabywa z chwilą przyjęcia utworu autorskie prawa majątkowe w granicach wynikających z celu umowy o pracę i zgodnego zamiaru stron. Przepisy prawa pozostawiają zatem stronom umowy o pracę swobodę co do tego, która z nich nabędzie prawa autorskie do utworu pracowniczego. Co do zasady klauzula przenosząca prawa autorskie na pracodawcę nie jest więc sprzeczna z prawem. Przeciwnie, jeśli strony nie postanowią inaczej, domyślnym rozwiązaniem jest to, w myśl którego pracodawca nabywa prawa autorskie, i to bez obowiązku przyznania pracownikowi dodatkowego wynagrodzenia z tego tytułu. Z przywołanego wyżej krótkiego przepisu wynika jednak również kilka bardzo ważnych ograniczeń w tym względzie.

Po pierwsze, taka możliwość dotyczy wyłącznie tych utworów, które powstaną w wyniku wykonywania obowiązków ze stosunku pracy. Jeśli więc pracownik, do którego obowiązków należy pisanie artykułów podróżniczych, hobbystycznie zajmuje się fotografią, to oczywiście pracodawca nie nabywa praw autorskich do jego zdjęć – i to nawet wtedy, gdy zdjęcia wykonał podczas podróży służbowej. Jak wskazuje się w orzecznictwie (por. np. wyr. SA w Warszawie z dnia 12.11.2008 r., I ACA 227/08), dla zastosowania art. 12 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych nie wystarczy, aby dzieło zostało stworzone w czasie i miejscu pracy, czy przy wykorzystaniu sprzętu służbowego. Utwór pracowniczy musi bowiem powstać nie „przy okazji” wykonywania obowiązków wynikających z umowy o pracę, ale bezpośrednio w następstwie wykonywania określonych w umowie obowiązków twórczych.

Po drugie, pracodawca może nabyć wyłącznie majątkowe prawa autorskie. Nie jest więc ważne takie postanowienie umowy o pracę, które mówi o nabyciu przez pracodawcę „wszelkich” praw autorskich czy – jak to czasem bywa formułowane – o zrzeczeniu się ich przez pracownika. Wszystko dlatego, że jedną z najważniejszych zasad prawa autorskiego jest to, że osobiste prawa autorskie są niezbywalne.

Po trzecie, pracodawca nie nabywa też „wszelkich” majątkowych praw autorskich. W myśl przywołanego art. 12 nabycie następuje w granicach wynikających z celu umowy o pracę i zgodnego zamiaru stron. Gdyby więc same strony nie sprecyzowały w umowie, jakie dokładnie uprawnienia nabędzie pracodawca, to nabędzie on wyłącznie uprawnienia wynikające z celu umowy o pracę. Przykładowo, zdjęcia wykonane przez fotoreportera w wyniku realizacji jego obowiązków pracowniczych nie mogłyby zostać wykorzystane przez pracodawcę do przygotowania reklamy.

Po czwarte, do nabycia praw dochodzi dopiero z chwilą przyjęcia utworu. Do tego momentu utwór pozostaje własnością pracownika. Przyjęcie może zaś nastąpić w dowolny sposób, byle nie budziło ono wątpliwości co do woli pracodawcy. Wyjątkiem w tym przedmiocie są programy komputerowe, do których pracodawca nabywa prawa autorskie już w momencie ich stworzenia. Co więcej, o ile strony nie postanowiły inaczej, z chwilą przyjęcia utworu pracodawca nabywa także własność przedmiotu, na którym utwór utrwalono.

W kontekście utworu pracowniczego warto również wiedzieć, że choć może on powstać wyłącznie w wyniku wykonywania obowiązków ze stosunku pracy, to jednak sam stosunek pracy nie musi koniecznie wynikać tylko z umowy nazwanej „umowa o pracę”. Przyjmuje się bowiem, że dla określenie wiążącego strony stosunku prawnego znaczenie ma nie tyle tytuł umowy, ile jej treść. Treścią umowy o pracę, jest zaś konieczność osobistego wykonywania pracy, podporządkowanie pracodawcy, wykonywanie pracy na jego rzecz i ryzyko oraz odpłatność pracy. Jeśli więc w ramach umowy zlecenia czy umowy o dzieło wykonywalibyśmy określone świadczenia osobiście, w czasie, miejscu i w sposób wyznaczony przez zleceniodawcę, działając na jego rzecz i przyjmując za to ustalone wynagrodzenie, to można by było uznać, że tak naprawdę nasza umowa jest umową o pracę. A tym samym, majątkowe prawa autorskie do wszystkiego co w jej ramach zostałoby stworzone, przeszłyby na pracodawcę, bez konieczności wpisywania takiego postanowienia do umowy.

Co również bardzo istotne, pracodawca może swoje uprawnienia utracić. Zgodnie z art. 12 ust. 2 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jeżeli pracodawca, w okresie dwóch lat od daty przyjęcia utworu, nie przystąpi do jego rozpowszechniania, twórca może wyznaczyć pracodawcy na piśmie odpowiedni termin na rozpowszechnienie utworu. Jeśli z kolei we wskazanym czasie utwór nie zostanie rozpowszechniony to wraz z własnością przedmiotu, na którym został utrwalony powraca do twórcy. Strony mogą w umowie ustanowić dłuższy termin na przystąpienie do rozpowszechniania, a nawet w ogóle zrezygnować z takiej ochrony praw pracownika. W jaki sposób przywołany wyżej art. 12 ust. 2 chroni pracownika? Otóż w założeniu ustawodawcy, takie rozwiązanie ma chronić twórczość pracowniczą przed jej zaprzepaszczeniem przez pracodawcę. Innymi słowy, pracodawca nie może w nieskończoność „trzymać w szufladzie” dzieł swojego pracownika. Dlatego jeśli on sam nie zamierza z nich skorzystać, wówczas wszelkie do nich prawa powracają do twórcy.

Jak więc widzimy, klauzula przenosząca majątkowe prawa autorskie na pracodawcę jest nie tylko zgodna z prawem, ale co więcej – przez prawo przewidziana. Jeśli pracownik sam nie zadba już na początku współpracy o jej ograniczenie lub wyłączenie w umowie, wówczas wszystko co stworzy w ramach stosunku pracy przejdzie na własność pracodawcy. Ponieważ często to pracodawca ma silniejszą pozycję negocjacyjną i nie jest możliwe wprowadzanie przez pracownika jakichkolwiek zmian w przedstawionym mu projekcie umowy, tak ważne jest, aby dobrze poznać i umieć wykorzystać ograniczenia, jakie przewiduje samo prawo autorskie.

 

Magdalena Stasiak
prawnik, ekspert portalu Fotoprawo.pl
kontakt: magdalena_stasiak@outlook.com

Dodaj komentarz