Listopad
15

Autoryzacja zdjęć w świetle przepisów prawa

15.11.2017 14:27
fot. Castleski/shutterstock.com

Przeglądając fora internetowe trudno oprzeć się wrażeniu, że jedną z najbardziej nielubianych przez fotografów grup zawodowych są menadżerowie i specjaliści od PR-u. To do nich przecież należy dopilnowanie, żeby niekorzystne ujęcia ich klientów nie zostały opublikowane. I to oni mogą jedną decyzją sprawić, że cały nakład pracy fotografa pójdzie na marne. Zwykle powołują się przy […]

Przeglądając fora internetowe trudno oprzeć się wrażeniu, że jedną z najbardziej nielubianych przez fotografów grup zawodowych są menadżerowie i specjaliści od PR-u. To do nich przecież należy dopilnowanie, żeby niekorzystne ujęcia ich klientów nie zostały opublikowane. I to oni mogą jedną decyzją sprawić, że cały nakład pracy fotografa pójdzie na marne. Zwykle powołują się przy tym na obowiązek poddania zdjęć autoryzacji. Tylko czy na pewno obowiązek ten ma charakter tak bezwzględny, jak chcieliby PR-owcy?

Na początek trzeba bardzo wyraźnie oddzielić obowiązek uzyskania zgody na publikację zapisu fonicznego i wizualnego, o którym mowa w art. 14 ust. 1 ustawy Prawo prasowe od obowiązku uzyskania zgody na rozpowszechnianie wizerunku zgodnie z art. 81 ust. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Zaczynając od pierwszego z wymienionych przypadków, przypomnijmy, że zgodnie z ustawą publikowanie lub rozpowszechnianie w inny sposób informacji utrwalonych za pomocą zapisów fonicznych i wizualnych wymaga zgody osób udzielających informacji. To właśnie wzmianka o zapisach „wizualnych” zmusza do każdorazowego uzyskiwania zgody na publikację zdjęcia. Przy czym warto sprostować, że choć potocznie terminu „autoryzacja” używa się w różnych kontekstach, to zgodnie z literą ustawy, odnosi się on jedynie do udzielenia zgody na „dosłownie cytowaną wypowiedź” (art. 14 ust. 2 ustawy Prawo prasowe), a nie na publikację zdjęcia, co jest problemem całkowicie odmiennym i nie dotyczy fotografii.

Wracając jednak do głównego wątku, wnikliwi bez problemu zauważą, że przywołany wyżej przepis mówi o obowiązku uzyskania zgody osób „udzielających informacji”. I to jest właśnie główna różnica między regulacjami prawa prasowego oraz prawa autorskiego.

Okazuje się więc, że nie trzeba prosić każdej sfotografowanej osoby o zgodę na publikację, lecz tylko osobę „udzielającą informacji”. Oznacza to, że taki obowiązek istnieje wyłącznie wtedy, gdy dana osoba została sfotografowana dokonując aktu „udzielenia informacji”. Jeśli natomiast na zdjęciu znajdują się jedynie obserwatorzy, to nie ma obowiązku uzyskania zgody takich osób.

Jak wyglądałoby to w praktyce? Wyobraźmy sobie, że bierzemy udział w niebiletowanej imprezie plenerowej, na przykład w tak zwanych „dniach miasta”. Wykonaliśmy wiele zdjęć przedstawiających bawiące się rodziny, ale i przemawiających lokalnych polityków. Zdjęcia te posłużyły potem do przygotowania relacji z dni miasta, w której zawarto fragmenty wypowiedzi polityków. Zgodnie z powyższą regułą, nie jest wymagana zgoda na publikację zdjęć biernych uczestników imprezy. Konieczne jednak będzie uzyskanie zgody co do publikacji tych ze zdjęć, które przedstawiają osoby udzielające informacji – czyli w tym przypadku polityków.

Trzeba przy tym pamiętać, że możliwość udzielenia albo odmowy zgody na publikację nie jest tylko prawem sfotografowanej osoby (czy np. jego menadżera), ale przede wszystkim jest ona obowiązkiem osoby publikującej zdjęcie. Art. 14 ust. 1 ustawy prawo prasowe nie tyle bowiem przyznaje prawo do żądania przedstawienia zdjęcia do udzielenia zgody, ile raczej wymaga, aby osoba publikująca zapis uzyskała odpowiednią zgodę. Co istotne, decyzja o wyrażeniu lub o odmowie zgody na publikację nie musi być nawet w żaden sposób uzasadniona.

Warto też wiedzieć, że mówiąc o „publikowaniu lub rozpowszechnianiu” ustawa absolutnie nie redukuje obowiązku uzyskania zgody tylko do materiałów, które mają zostać opublikowane w prasie. Przeciwnie, obowiązek ten dotyczy również tych osób, które wykonane przez siebie zdjęcia chciałyby zamieścić w Internecie, np. na swoim blogu.

Trzeba też zwrócić uwagę na to, że choć prawo prasowe nie wymaga zgody na publikację od biernych obserwatorów, to jednak nie są oni całkowicie pozbawieni ochrony. Zgodnie bowiem z art. 81 ust. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej. Prawo autorskie rezygnuje więc z zawężenia regulacji tylko do osób udzielających informacji. Koniec końców, odwołując się do przykładu z dni miasta, fotograf będzie musiał uzyskać zgodę nie tylko wypowiadających się osób, ale i biernych uczestników imprezy – tyle tylko, że na innej podstawie prawnej.

Na szczęście jednak prawo autorskie przewidziało dwa bardzo istotne z punktu widzenia przedstawionego przykładu wyjątki. Po pierwsze, zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku osoby powszechnie znanej, o ile wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych. Tym samym, zgodę od występujących na dniach miasta polityków będziemy obowiązani uzyskać wyłącznie na gruncie prawa prasowego. Ale co ważniejsze, drugi wyjątek stanowi, że nie jest wymagane zezwolenie osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz lub publiczna impreza. Jeśli więc fotografujemy uczestników imprezy, jako kolorowy tłum albo jako tło dla przemawiającego polityka czy występującego artysty – to możemy spokojnie podjąć decyzję o publikacji, ponieważ żaden przepis prawa nie wymaga uzyskiwania zgody takich osób.

Magdalena Stasiak
prawnik, ekspert portalu Fotoprawo.pl
kontakt: magdalena_stasiak@outlook.com

Dodaj komentarz