Blog

Dobre praktyki – przykłady

Dobre praktyki - przykłady2 comments

Adam Nurkiewicz dla PKN ORLEN
Podpisanie mojego zdjęcia na nikonowskiej reklamie, w małej kampanii obiektywowej było dla mnie istotnym odstępstwem od reguły oraz miłym gestem ze strony kontrahenta, który okazał się bardzo przydatny przy kolejnych tego typu publikacjach.

Kilka miesięcy później rozmawiając z jedną z największych polskich korporacji PKN ORLEN o licencji
na użycie mojego zdjęcia znanej polskiej lekkoatletki w ogólnopolskiej kampanii reklamowej temat powrócił. Zaproponowałem umieszczenie mojego nazwiska w kreacji wychodząc z założenia,
że w sytuacji, gdy większością obrazu w reklamie jest właśnie zdjęcie – jego podpisanie należy
do dobrych obyczajów branży. Dodatkowo nazwisko fotografa uwiarygadnia zawodowy poziom fotografii, co nie jest bez znaczenia dla reklamodawcy i jego wizerunku. No bo jak by wyglądało użycie na bilbordzie przypadkowego zdjęcia zrobionego telefonem przez przypadkową osobę?
Trochę niepoważnie. Zupełnie inaczej, jeśli zdjęcie wykonał zawodowy fotograf.

Moje argumenty początkowo nie były przekonujące. Mimo to padło pytanie najważniejsze: „Jak miałoby to wyglądać?” Na to byłem gotowy i natychmiast wysłałem właśnie kreację z reklamy nikonowskiej. Okazało się to decydujące i odpowiedź przyszła jasna: „Jeśli chodzi o tak dyskretny napis, to zgadzamy się”. Wmontowanie mojego „copyright” w tablicę z rekordowym wynikiem dodatkowo mi się spodobał,
bo nie burzył całości obrazu. Wyglądał tam naturalnie. Coś w stylu epizodów Hitchcocka granych przez niego w jego filmach…

Zatem fotografie można podpisać nawet w reklamie, a barierą nie jest niechęć – raczej zwykła niewiedza jak to wygląda i obawa, że będzie przeszkadzać w odbiorze głównego przekazu reklamowego. Podane pozytywne przykłady potwierdzają, że można zachować prawo autora
do podpisu, wzmacniając produkt jakim jest reklama przez sygnowanie jej nazwiskiem zawodowego fotografa.
Adam Nurkiewicz

2 komentarze
  1. Gratuluję nowatorskiej inicjatywy.

  2. Przemek says:

    Czasami napotkać można w sieci głosy krytykujące podpisywanie zdjęcia – argumentem staje się tutaj „zniszczenie” przekazu, złamanie pewnej konwencji etc. Dla mnie jednak – jako dla amatora, który skupia się głównie na odbiorze (zdjęcia robię „do szuflady”), oglądaniu prac innych, zdjęcie trwale podpisane ma jedną, gigantyczną przewagę nad niepodpisanym – gdziekolwiek na nie bym nie trafił, to zawsze po podpisie mogę ustalić autora i – jeżeli dana praca jest interesująca – poszukać więcej jej/jego zdjęć, obejrzeć galerię etc. Dodatkowo taka prezentacja zyskuje na wartości – jak w materiale zostało to opisane od razu wiemy, że nie jest to przypadkowe zdjęcie przypadkowej osoby, tylko praca konkretnej osoby.

Dodaj komentarz